Skandynawska zima w pełni, śnieży z przerwami, nic szczególnego w tym zakątku Europy ta pora roku potrafi gościć nawet do 7 miesięcy. Mimo chłodu nastroje w Meraker gorące.
O poranku kwiat europejskich karabiniarzy w dwóch równych szeregach plecami do siebie ustawił się na strzelnicy. Komenda strat padła punktualnie o 09.00, w konkurencji kpn. 60 reprezentował nas Robert Kraskowski.
Pierwsza seria (99) napawała otuchą. Nastroje ostudziła wprawdzie seria druga (96), ale sytuacja choć trudna, nie była jeszcze zaprzepaszczona do końca. Tylko jeden punkt straty w trzeciej serii zdawał się potwierdzać nadzieje? Niestety czwarta odsłona (96) pogrzebała możliwość uzyskania dobrego wyniku. Czyste strzelanie w piątej serii i nie najgorsze w 6. zdało się już na nic.
Rywalizacja w karabinie mężczyzn stała na standardowym poziomie, fajerwerków nie było; 595 dawało miejsce w ósemce - finał był w zasięgu ręki!
Po południu na trawie strzelnicy pojawiły się specjalistki strzelania z pistoletu. Rywalizację rozpoczęły z 30 minutowym opóźnieniem. Dlaczego? Organizatorzy nie powiadomili, podobnie jak w dwóch wcześniejszych przypadkach?! Pierwsze niemal równe serie Mirosławy Sagun-Lewandowskiej, Sławomiry Szpek i Martyny Piersiak odpowiednio: 97; 96; 96 były obiecujące. Krew w żyłach zaczęła nam krążyć szybciej, lecz następna seria przyniosła równoczesne pogorszenie wyników trzech naszych reprezentantek. Serca nadal biły nam szybko, ale teraz już z niepokoju o końcowe wyniki. Następne serie przyniosły poprawę, nie na tyle znaczącą jednak, by ożywić gasnące nadzieje na dobre rezultaty tak indywidualnie, jak i zespołu. Do finału promował wynik 381 (po dogrywce aż 5 zawodniczek). Mirka była z Polek najbliżej ósemki, ale nomen omen „ósemki” strzelone w konkurencji pozwoliły jej tylko na otarcie się o finał.
Jutro ostatni dzień zmagań w kraju wikingów.
Pozdrawia - Jola Tołczyk
Wyniki - strona PZSS, strona organizatora




