Wychodzi na to, że łatwiej zdobyć złoty medal olimpijski, niż wygrać konkurencję w białostockich zawodach międzynarodowych Polish Open Kaliber 2017. Przekonał się o tym Christian Reitz, absolutna gwiazda światowego strzelectwa, mistrz olimpijski z Rio de Janeiro, brązowy medalista z Pekinu i medalista głównych zawodów międzynarodowych.Obecność na Polish Open Kaliber mistrzów i medalistów olimpijskich w strzelectwie, to w Białymstoku norma, ale pojawienie się w Zespole Szkół Rolniczych - arenie zawodów - Wojciecha Fortuny, zdobywcy pierwszego polskiego złotego medalu olimpijskiego w sportach zimowych, można uznać za coś na miarę sensacji. Świadczy o nadal dobrej formie gospodarzy Polish Open, nieustająco poszukujących nie tylko nowych rozwiązań obliczonych na wzmocnienie dynamiki imprezy, ale i kolejnych rodzynków wzbogacających, i tak obficie zaopatrzony we frykasy przedświąteczny podlaski wypiek Kalibra. Dla młodzieży, w większości wypełniającej halę przy Suchowolca w Dojlidach, rok 1972 i IO w Sapporo, to zamierzchła przeszłość, pamiętam jednak - jakby się to działo dzisiaj - szaleństwo, i wybuch radości w szkolnej szatni, w której o poranku się dowiedzieliśmy o wyczynie młodego skoczka narciarskiego z Zakopanego; później już nigdy nie szliśmy na lekcje w takiej euforii, nawet jeśli w perspektywie mięliśmy klasówkę z matematyki...
Mistrz Fortuna od jakiegoś czasu mieszka na Podlasiu i, jak wyznał zebranym, „nie zamieniłby tego na żadne Krupówki”. Ciepłe przyjęcie przez strzelecką brać zapewne wzmocni to przekonanie i być może zacieśni związki W. Fortuny z imprezą Kalibra, zwłaszcza, że dzięki udziałowi w Polish Open olimpijczyk z Sapporo wreszcie mógł sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie z Jurkiem Madejem.
Rywalizację w Super finale o samochód relacjonowała telewizja, widzowie na bieżąco mogli śledzić wydarzenie i obserwować emocje wypełniające scenę i widownię zawodów. Atmosferze uległ nawet Christian Reitz, zwykle strzelający szybko i precyzyjnie... O mały włos z głównym trofeum imprezy wróciłaby do Siedlec Julia Chwedczuk; zawodniczka Dragona do Super finału weszła dzięki wylosowaniu szczęśliwego numerku wykupionego przez jej trenera Leszka Chromińskiego. Walczyła dzielnie, ale ostatecznie uległa reprezentantce gospodarzy Aleksandrze Szutko. Po wygranej Ola musiała stawić czoła wywiadującym reporterom, gratulującym sympatykom, oficjalnym dekoracjom i … eksplozji radości taty. Widać jednak z tych konfrontacji wyszła obronną ręką, bowiem w kolejnym dniu zawodów wygrała w kpn 40 juniorek, udowadniając, że w Polish Open nie samum Super finałem człowiek żyje.
A skoro tak, to warto zwrócić uwagę na rekordy Polski i wartościowe rezultaty uzyskane w zawodach (patrz komunikat). Tomek Bartnik niemal się otarł o swój rekord kraju seniorów w kpn 60, ale poczuł chyba na plecach oddech młodszego rywala, kiedy niemal to samo zrobił Maciej Kowalewicz, ustanawiając rekord juniorów. Maciek zresztą zanotował na swoim koncie jeszcze jeden rekord kraju (w zespole z Natalią Kochańską) i dość często stawał na podium. Sądząc po minie Bogdana, ojca i trenera zawodnika, dochodzący z bagażnika brzęk medali zdobytych w stolicy Podlasia nie specjalnie mu przeszkadzał w drodze do Olsztyna?... Rekordowy występ zanotowali też Natalia Król i Szymon Wojtyna - zespół mieszany pistoletu.
Jakub Pukacz zdobywał w Białymstoku kolejne doświadczenie w dużych zawodach. Pamiętamy, że był gwiazdą lipcowego FOOM organizowanego przez Mazowsze; jako najlepszy karabiniarz zdobył dla swego klubu Piasta Bieruń i siebie karabin pneumatyczny ufundowany przez Polski Związek Strzelectwa Sportowego. Niestety producent nie zdążył w wakacje z dostawą, ale co się odwlecze… Kiedy się nadarzyła odpowiednio uroczysta okazja Kuba wystąpił na scenę, i w przytomności licznych uczestników oraz widzów Super finału, z rak Andrzeja Kijowskiego, trenera reprezentantek Polski, które zdobyły 5 medali olimpijskich, oraz Włodka Aleksiejuka, członka zarządu PZSS, i prezesa Kalibra, gospodarza Polish Open, odebrał karabin w Białymstoku. Oczywiście wzorem FOOM wyróżnienie sportowca odbyło w obecności klubowego szkoleniowca zawodnika, zarazem taty młodego strzelca, Grzegorza.
Wszystkim wyróżnionym w Białymstoku i organizatorom imprezy gratulujemy!

































































































































































































